Tagi ja jestem całkiem zwyczajna jestem na nie mam dość muzyka na plus nie wiem czy powinnam to upubliczniać nostalgicznie seks żółć
|
"But I don't want to go among mad people," Alice remarked.
2009-11-04 22:50:26 2009-10-19 21:19:18 październik (bo nie mam lepszego tutyłu). Usilnie staram się ogarnąć tę kuwetę. Bardzo usilnie. Czy mi wychodzi? Hm, no jeszcze oddycham. Przyznaję się, poniedziałki są nie dla mnie. Na pełnych obrotach od 8.15 do 18.45. I kto do cholery wymyślił, żeby nam dawać ostatnie podstawy programowania? Kota, dalej zwana Laurą, jest wredna. Mieszka z nami. Karmimy ją. Srzątamy po niej. Kupujemy jej smakołyki, zabawiamy... a ta księżniczka, kocia jej mać, wywraca suszarkę ze świerzym praniem. Ogólnie - potrafi zdemolować mieszkanie. O ile Laura to jakieś diabelskie nasienie, to moja współlokatorka jest aniołem. Jesteśmy tu tylko we dwie, więc nie kalkuluje się nam kłócić... ale nawet nie o to chodzi. Jest z kim pogadać, kawę czy alkohol wypić, ciacho zjeść. Jest miło. Informatyka... no tak, drugi kierunek. Jest cudownie, ale i ciężko. I goni mnie to, że na studiach nikt mi niczego nie poda na tacy i muszę sama zacząć nad tym siedzieć. Wystartowałam z pełnym impetem, ale już mi kolejno odpadają zajęcia ponadprogramowe - nie daję rady. Jeśli chodzi o nowe znajomości - dużo kolegów i kilka koleżanek. Śmiesznie jest, większość ludzi na infie nie wie, co to 4chan. Cóż więc czynić? Szerzę zuo ^^ Poza tym jest poniedziałek, piszę bez sensu (bo Rauko zastanawiał się, czy jeszcze żyję - owszem, żyję) i zaraz pewnie pójdę spać. Dziękuję za uwagę i mniej-więcej "dobranoc". Tagi: ja, jestem całkiem zwyczajna, na plus, tygrysica obojga kierunków skomentuj (3) 2009-09-05 02:02:30 I sell souls at the side of the road would you like to take a number? Jestem ufna. Jestem ufna i staram się naprawiać wszystko ponad rozsądek. Dzięki temu potrafię dochować obietnicy, o której nikt nie pamięta. Warunek jest jeden - muszę się do czegoś zapalić. *dawno, dawno temu* Padało i musieliśmy wyjść na dwór. I do tego jeszcze mieliśmy mieć test, bieg na 12 minut. Ze znajomymi obiecaliśmy sobie, że nie będziemy biec, tylko iść marszem. Tak w ramach protestu. Po jednym okrążeniu szkolnego boiska tylko ja trzymałam tempo - wszyscy już dawno przyspieszyli. Ja w końcu też, ale dostałam najgorszą ocenę. I czułam się zdradzona. Nie powinnam wierzyć ludziom. To mi nie służy. I'm not afraid of happy endings I'm just afraid my life won't work that way Każę czasem ludziom obiecywać, choć to zazwyczaj prowadzi do kłamstwa (When everything's made to be broken...). I przysięgają, ci, którym wierzę i ufam, zaklinają się. A później częściej łamią obietnice i przychodzą skruszeni, rzadziej są dumni z dochowanego słowa. Trochę mnie to boli, ale trzeba z tym żyć. To nie jest tak, że nie wierzę w szczęśliwe zakończenia. Po prostu za mało takich widuję i nauczyłam się osłaniać sobie plecy. Ktoś mówił kiedyś, że jak masz miękkie serce, to musisz mieć twardą dupę. Fakt - inaczej się nie da. I'm not afraid of feeling and I'm not afraid of trying I'm just afraid of losing (...) Ci, co mnie znają trochę dłużej wiedzą, że poddaję się emocjom. Co gorsza - robię to nagle i burzliwie. Jeśli chodzi o zakochanie, staram się nie okazywać tego pochopnie. Odrzucam od siebie takie uczucie dość długo, bo nie ma potrzeby robić sobie nadziei, prawda? No właśnie. Ale jeżeli już stwierdzę, że coś jest na rzeczy, jeżeli przyznaję się sama przed sobą... to mózg mi odmawia posłuszeństwa. Budzi się moje wewnętrzne Dziewczę, mam ochotę na romantyczne podcięcie żył. Albo na czekoladę. Albo, co gorsza, komedię romantyczną z Julią Roberts. Chodzę pić z koleżankami i jestem w stanie wypłakiwać się w rękaw bez żadnego konkretnego powodu. A Dziewczę się cieszy i rośnie w siłę, otaczając się wyimaginowanymi bukietami róż. To teraz napiszę, czego (a w zasadzie kogo) naprawdę nienawidzę. Otóż - ludzi, którzy przychodząc do twojego pokoju podchodzą do wszystkich szafek, oglądają każdy drobiazg albo rozwalają ci się na całym łóżku. To mogą robić moi bardzo dobrzy znajomi, a nie byle kto. Tak samo, jak mało komu pozwalam pić z mojego ulubionego kubka. Sama przychodząc (zwłaszcza pierwszy raz) do cudzego mieszkania zachowuję się zupełnie inaczej. Siadam na brzegu tapczanu i czekam. Jeśli gospodarz wyjdzie na kilka minut najczęściej znajdzie mnie po powrocie w tym samym miejscu. Czasami, gdy coś przyciągnie moją uwagę wstaję i podchodzę, patrzę. Nie dotykam i nie przestawiam, nigdy. Zazwyczaj po prostu uporczywie "jestem", jak kot przed nakarmieniem. Siedzę i rozglądam się dookoła. Beznadziejnie grzeczna - nie zrobię nic, na co mi się nie pozwoli. Mam wrażenie, że weszłam do nowego pokoju. Więc siedzę i czekam. Przekrzywiam głowę. Powiedz, jakie są zasady tej gry, to w końcu Twoja sprawa. I'm waiting and waiting For what I don't know I don't need approval Your love or your home If you won't accept me I'll leave here today Na playliście naprzemiennie The Distillers oraz Jack Off Jill. I tym podobne jakieś. Tu miał być cytat z beznadziejnie romantycznej (popowej!) piosenki, ale się powstrzymam. Proszę. (lustro nie kłamało.) (czyżby?) Tagi: muzyka, ja, jestem całkiem zwyczajna, na plus, glhf skomentuj (3) 2009-08-25 01:43:00 disappointed sponsor: a perfect circle - 3 libras (od półtorej godziny z głośnika) jestem banalna. i wtórna. i choćby skały srały, nie będę mówić niektórych słów. nie warto. przynajmniej nie tym ludziom. nawet za wszystkie komplementy świata, bycie cudowną, niepowtarzalną (akurat!) i te inne. [pewnie pojutrze zdam sobie sprawę, że ta notka to manifest mojego przyczajonego ostatnio pms.] ale chwilowo, od kilku dni mniej lub bardziej: hejt. pewna dziewczyna mnie nie zauważa. (you don't you don't you don't see me) pewien facet i owszem, i nie wiem, czy to dobrze. mnie boli głowa, brzuch i palce; dostaję ataku paniki kładąc przed sobą kartkę i nie wiedząc, czym ją zarysować. na ulicach rozbite butelki, na murach napisy. a tak naprawdę, to mi smutno, bo nie mam pomysłów i jestem wtórna. i bardzo, bardzo banalna. biseksualizm zwiększa szanse na znalezienie miłości... ale i szanse na złamane serce. eot. p.s. nadal nie wiem, czy w ogóle wierzę w miłość. Tagi: mam dość, niefajność, jestem na nie skomentuj (3)
model, photo & code by me |
sznurówki:
moja nie-rewolucja:
|